Biżuteria Celtów, czyli magia symbolu

2013-09-11
Biżuteria Celtów, czyli magia symbolu
 

Problem w tym, że Celtowie nie byli ludem o jednolitej tożsamości – nie mówili wspólnym językiem i nie znali pisma, przez co nie pozostawili po sobie (jak wspomniani Rzymianie czy starożytni Grecy) dokumentów, które mogłyby pomóc współczesnym badaczom w odkryciu tajemnic ich kultury. Pewnym natomiast jest, że Celtowie – tak jak Asterix i Obelix – byli waleczni, nosili wąsy i popijali ze zwierzęcych rogów „uskrzydlające” trunki. A poza tym – lubili błyskotki!

Niestety, niewiele więcej wspólnego mają Celtowie prawdziwi z ich popkulturowym, komiksowym lub filmowym wyobrażeniem. Galów – bo tak nazywali ich Rzymianie – trudno wcisnąć w jednoznaczne ramy kulturowe czy w religijne konwencje. Dlatego ich historia jest tak fascynująca, a zwyczaje czy wierzenia do dzisiaj zjednują sobie stale rosnące grono amatorów.

U progu cywilizacji przez duże „C”

Jako pierwszy o Celtach pisał Herodot, który w V wieku przed naszą erą twierdził, że lud ten wywodzi się zza Alp, z miasta u ujścia Dunaju. Można się domyślać, że scharakteryzowani przez greckiego Ojca Historii tajemniczy przybysze wykazywali się mało pokojowym podejściem do mieszkańców podbijanych terenów i nie unikali krwawych konfrontacji. Na fali ich brutalnych konkwist mianem Celtów zaczęto zresztą określać wszystkie, barbarzyńskie ludy.

Celtowie „właściwi” – wojownicy z północy – najechali Grecję w IV wieku przed naszą erą i na jakiś czas osiedlili się na stałe w Azji Mniejszej. Ich zuchwała waleczność zrobiła na Grekach piorunujące wrażenie, ale nie przełożyła się na szacunek względem barbarzyńskich przybyszów z północy. W greckich opowieściach zwykło się od tego czasu przedstawiać Celtów jako jasnowłosych, wąsatych, noszących na szyjach dziwne obręcze (torquesy) wojowników, którzy chętnie, zwykle pod wpływem procentów, wszczynali lokalne bitwy.

ornamenty celtyckie

Źródła: www.flickr.com

Więcej powagi dla Galów mieli Rzymianie, którzy na długo zapamiętali, jak w IV wieku przed naszą erą celtycka horda pod wodzą groźnego Brennusa złupiła Rzym i o mały włos nie zdobyła Kapitolu. Sam Cezar był pod tak wielkim wrażeniem kultury Galów, że wielokrotnie próbował przeforsować w senacie tezę o konieczności ich romanizacji i wcielenia do Imperium. Poniekąd Rzymianie ten ambitny plan urzeczywistnili. I to z pomocą samych Galów. Celtowie nie potrafili (lub nie chcieli) stworzyć jednolitej wspólnoty. Zamiast tego lawirowali między barbarzyństwem a kulturą postępu, dzielili się nieprzerwanie na mniejsze lub większe plemienia, prowadzili ze sobą bratobójcze walki, a przez to – byli coraz mniej wymagającym wrogiem dla legionów Imperium Romanum.

Barbarzyńscy pionierzy

Zanim tak się stało i zanim Galowie poddali się sile Rzymian, przemierzający całą Europę Celtowie mogli do woli korzystać ze zdobyczy innych kultur. Mogli, ale – najpewniej – robili to raczej od niechcenia. Za to samodzielnie opracowali własny system miar i wag i wybijali swoje monety, a także budowali umocnione murami, zaskakująco zaawansowane osady utrzymujące się z poboru cła i prowadzonych w ich ramach „biznesów”. Mimo takiej postępowości i zadziwiającej przedsiębiorczości Celtowie nie opracowali systemu znaków. Co ciekawe, zrobili to z wyboru. Galowie uważali bowiem, że zapisywanie myśli osłabia pamięć, a kiedy naszła ich chęć poznania ciekawej historii – udawali się nie do gromadzącej zwoje biblioteki, ale do wszechwiedzącego druida.

Zamiast na urokach wynikających z rozwoju duchowości wojowniczy ludzie z północy woleli skupiać się na praktycyzmie. To barbarzyńscy Galowie obmyślili – jako pierwsi – beczki, kolczugi i mydła. Fascynowało ich też rękodzieło, przez co z namiętnością wyrabiali piękne ozdoby i zjawiskowe przedmioty użytku domowego.

Skarby z celtyckich grobowców

O tym, jak zaawansowana była sztuka wytwarzania ozdób dowiadujemy się głównie z celtyckich kurhanów, w których dzisiejsi archeolodzy znajdują bogato dekorowane naczynia, wyprawione rogi, wozy, kociołki, futra i złotą biżuterię (jak w grobowcu odkrytym niedaleko Hochdorf koło Stuttgartu) czy bransolety, bursztynowe paciorki i etruskie, dekorowane kulki (kurhan odkryty w okolicach Heuneburga).

naszyjnik

Źródła: www.flickr.com

W grobowcach znaleźć można, niestety, nie tylko rękodzielnicze arcydzieła. Buńczuczni Celtowie słynęli z okrucieństwa i z tego, że miejsca pamięci zwykli przyozdabiać także głowami swoich wrogów. Te makabryczne praktyki miały najpewniej ścisły związek z charakterystycznym dla Celtów podejściem do religijności. Galowie składali bogom nie tylko rękodzielnicze arcydzieła, ale i krwawe ofiary. Im tych ostatnich było więcej – tym lepiej.

Ponadczasowy entourage

Dzisiaj język celtycki – za sprawa „Celtofilów” – funkcjonuje sprawnie w Bretanii, Szkocji, Irlandii i Walii. Stale rosnącą popularnością cieszą się (już nie krwawe) wciąż kultywowane obrzędy, które – z jednej strony – stanowią sposób na podtrzymanie podszytej tęsknotami narodowościowymi tradycji, a z drugiej – sprawdzają się w roli komercyjnego folkloru. Jednak tym, co najmocniej zapisało się w naszej świadomości jako celtyckie (a o czym często nie wiemy) nie są lekko bajeczne rytuały czy postacie filmowych Galów, ale… wielowiekowe symbole i wzory, które pojawiają się na wystawach najbardziej nawet luksusowych sklepów z biżuterią.

Spirale, zwoje i mocno ciosane słupy – takie formy przybierają modne bransoletki i kolczyki, ewidentnie (choć niekiedy nieświadomie) inspirowane celtyckimi wyrobami. Równie popularnym motywem jest – powielany w formie kolczyków, pierścieni czy zawieszek – krzyż celtycki, który Galowie z dumą nosili na długo przed pojawieniem się krzyża chrześcijańskiego. Prawdziwym bestsellerem jest irlandzki pierścień Claddagh – stworzony na podobieństwo dłoni obejmujących serce w koronie symbol miłości i przyjaźni.

pierścień Claddagh

Źródła: www.flickr.com

Na pierwszy rzut oka w celtyckiej biżuterii kusi przede wszystkim bogata ornamentyka. Warto jednak pamiętać, że w kulturze niepiśmiennych Galów to właśnie pojedyncze symbole miały największą, magiczną moc, którą aktywować mogło odpowiednie noszenie ozdobionej nimi biżuterii. Kiedy osoba posiadająca pierścień Claddagh założy go na prawą dłoń, a serce odwróci w kierunku ciała – będzie to oznaczało, że posiada partnera. Kiedy serce zostanie skierowane na zewnątrz, będzie to przekaz, że posiadacz pierścienia szuka miłości. A kiedy pierścień zauważymy na palcu gabarytowego, jasnowłosego, wąsatego i podchmielonego dryblasa o bojowym nastawieniu do wszystkiego co się rusza – będzie to znak, że trafiliśmy na prawdziwego Celta, któremu (jeśli nie chcemy stracić głowy, dosłownie i w przenośni) lepiej jest zejść z drogi.

Tekst: Anna Kunicka

Licencje zdjeć:

  • Fot. 1. Krzyż celtycki (zdjęcie na lic. CC, autor – .and+)

    www.flickr.com/photos/raiadiff/2776934527/sizes/z/in/photostream/

  • Fot. 2. Ornamenty celtyckie (zdjęcie na lic. CC, autor – vectrobundles.com)

    www.flickr.com/photos/vectorbundles/8102191800/sizes/o/in/photostream

  • Fot. 3. Naszyjnik z motywem celtyckim (zdjęcie na lic. CC, autor – The Ravens Nest)

    www.flickr.com/photos/36747087@N03/3385823961/sizes/z/in/photostream/

  • Fot. 4. Pierścień Claddagh (zdjęcie na lic. CC, autor – Royal Claddagh)

    www.flickr.com/photos/royalcladdagh/863391153/sizes/l/in/photostream/

Pokaż więcej wpisów z Wrzesień 2013
  • Podziel się na:
  • facebook
  • googleplus1
  • twitter
  • sledzik
  • pinterest
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel