Marketingowe boho i prawdziwa cyganeria

2014-01-27
Marketingowe boho i prawdziwa cyganeria
 

Moda – mimo że wciąż zatacza koło – potrafi zaskoczyć. Jeszcze niedawno najwięksi projektanci i znani styliści forsowali na salonach styl hobo – trend, który zakłada, że modnym jest ten, kto wyda małą fortunę po to, żeby wyglądać jak tytułowy „hobo”, czyli bezdomny. Teraz (a raczej od kilku sezonów) rekordy popularności bije styl boho. Jego matką jest (przynajmniej na potrzeby marketingu) pochodząca z ubogiej rodziny projektantka Mariella Burani, która – dorastając we włoskim miasteczku Cavriago – bacznie obserwowała jak na jednym placu spotykają się pracujące w polu, spalone słońcem biedne kobiety i eleganckie damy z „wyższych sfer”. Burani postanowiła połączyć nonszalanckie niedbalstwo z dostojną klasyką w zwiewnych, podkreślających kobiecość, lekkich kreacjach – kwiatowych sukniach, folklorystycznych chustach czy bogatych, biżuteryjnych dodatkach. Tak właśnie powstał styl boho – trend określany mianem mody charakterystycznej dla współczesnej cyganerii. Sęk w tym, że tak samo ubierały się heroiny największych artystów z okresu przełomu wieków – muzy takich mistrzów jak Charles Baudelaire, Paul Verlaine, Jean Arthur Rimbaud, Henri de Toulouse-Lautrec czy Stanisław Przybyszewski.

mariella murani

Źródło: www.flickr.com

Kreatywny pesymizm

Modernizm rozwijał się w mało sprzyjających okolicznościach, bo pod wpływem dekadenckich teorii Artura Schopenhauera, Henri Bergsona czy gromowładnego Nietzsche. Do tego dochodził przejmujący strach przed upadkiem cywilizacji, która pod koniec XIX wieku – napędzana siłą maszyny parowej – zaczęła niebezpiecznie przyspieszać. Najbardziej wrażliwe dusze, a więc malarze czy poeci czuli się w natłoku postępu osamotnieni. Świat zmieniał się w okamgnieniu, a ekstremalna ewolucja nie pozwalała na snucie planów, które szybko traciły na ważności. Do tego dochodził koniec wieku – wielki przełom zapowiadany w akompaniamencie złowieszczych przepowiedni i tragicznych wizji traktujących o rychłym, nieuniknionym końcu świata. Po prostu – dla wrażliwców z artystycznego światka fin de siècle był kresem wszystkiego. W tak katastroficznych okolicznościach nie było sensu zmuszać się do podjęcia próby napisania wiekopomnego wiersza czy nakreślenia wyjątkowego szkicu. Dlatego artyści solidarnie zamienili pracownie na knajpy, a sekretarzyki na barowe stołki.

boho i cyganeria

Źródło: www.flickr.com

Tak powstała cyganeria – krąg modernistycznych outsiderów, którzy jawnie gardzili konwenansami i stylem życia filistrów. Ówczesna awangarda zdecydowanie porzucała rodzinne bezpieczeństwo i stabilizację, nie dbała o pieniądze i stawiała na skrajny, niepoprawny i nierzadko przerysowany indywidualizm, który koncentrował się na niczym nieskrępowanym, kawiarnianym życiu.

Dla przedstawicieli cyganerii – oprócz absyntu – liczyła się sztuka: mroczna, demoniczna, wymagająca poświęceń i przenikająca się z dekadencją rzeczywistości. Artyści zgromadzeni wokół bohemy mocno też zaznaczali swoją inność – zachowywali się obscenicznie, chętnie popadali w nałogi, wierzyli w ciemne moce, dyskutowali na mroczne tematy i przywdziewali czarne, pogrzebowe peleryny maskujące podziurawione spodnie, a tłuste i długie włosy przykrywali charakterystycznymi kapeluszami.

biżuteria cygańska

Źródło: www.flickr.com

Awangardowy artysta, dla którego sztuka była wartością nadrzędną, który całym sobą podkreślał swoją desperację i (mniej lub bardziej prawdziwą) wyjątkowość skupiał na sobie uwagę kobiet, które najpierw marzyły o tym, aby stać się muzą wyklętego twórcy, a potem sprawnie wprowadzały swoje plany w życie.

Heroina Absolutu

Błędem jest jednak kojarzenie kobiet obracających się w środowisku bohemy z uległymi, romantycznymi i skłonnymi do poświęceń niewiastami, które są w stanie zrobić wszystko, aby tylko osłodzić nieco marny żywot swojego utalentowanego mistrza. Muzy poetów czy malarzy nie były wiotkie i podległe. To one podporządkowywały sobie mężczyzn, uwodziły ich i raniły. Modernistyczne „Cyganki” były chłodne, demoniczne i bezwzględne, uznawano je za najdoskonalsze uosobienie tajemniczego, nieszczącego Absolutu. To one kreowały wokół siebie chaos i one – nierzadko – przodowały w pijackich wybrykach członków cyganerii, których bezustannie zachwycały i uwodziły. Tak jak chociażby słynna Dagny Juel – Norweżka wywodząca się z dobrego domu, niedoszła pianistka, wprowadzona – za pośrednictwem samego Edwarda Muncha – do berlińskiej bohemy muza i żona Stanisława Przybyszewskiego. Albo jak Józefa Singer, której osoba stała się inspiracją i pierwowzorem do stworzenia postaci Racheli z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego.

Modernistyczna kobieta fatalna

Kobiety bohemy – taj jak należący do cyganerii artyści – także podkreślały swój indywidualizm charakterystycznym strojem. W odróżnieniu od malarzy czy poetów ich kreacje były wyszukane, dobrane z dbałością i wyjątkowo tematyczne.

rubin

Źródło: www.flickr.com

Słowo bohema pochodzi z języka francuskiego, gdzie la bohème oznacza cyganerię. Określenie „cyganeria” ma swoje korzenie w średniowiecznej łacinie, gdzie mianem bohemus nazywano mieszkańców Czech skąd – jak zwykło się uważać – pochodzili tajemniczy Cyganie. To ich kulturą najbardziej inspirowały się muzy modernistycznych artystów – kobiety wywodzące się zwykle z dobrych, bogatych domów, doskonale wykształcone, ale i świadomie porzucające życie w dobrobycie na rzecz wiecznej tułaczki po nurzających się w narkotycznych oparach absurdu krakowskich, paryskich czy berlińskich kawiarniach.

Towarzyszące malarzom i poetom w poszukiwaniu nirwany muzy zakładały zwykle długie, ciemne, kwiatowe lub nawiązujące do cygańskiego folkloru spódnice i suknie, tiulowe, nieco wampiryczne koszule o bufiastych rękawach, ciężkie futra, skórzane dodatki, męskie, dandysowskie kapelusze i barwne chusty. Do tego dobierały ciężkie, złote bransolety, długie kolczyki i gigantyczne ilości łańcuchów, a całość wizerunku akcentowały plamą z nieodzownej, czerwonej szminki.

naszyjnik boho

Źródło: www.flickr.com

Później, po ponad stu latach, projektantka Mariella Burani obserwując życie swojego rodzinnego miasteczka wpadła na przełomowy (jak jej się wydawało) pomysł: zdecydowała się połączyć elegancję z niedbalstwem i stworzyć kolekcję kobiecych, uwodzących, powłóczystych ubrań i biżuteryjnych, masywnych dodatków, a następnie całość przedsięwzięcia nazwać stylem boho. Ot, przypadek…

Tekst: Anna Kunicka

Zdjęcia:

  • Fot.1. Mariella Murani i jej boho (zdjęcie na lic. CC, autor – Nisse Daniella)

    http://www.flickr.com/photos/missblackitaa/3230439672/sizes/z/in/photostream/

  • Fot. 2. Charles Baudelaire (zdjęcie na lic. CC, autor – Ron Rothbart)

    http://www.flickr.com/photos/frame_maker/4891173069/sizes/l/in/photostream/

  • Fot. 3. Cyganie – inspiracja bohemy (zdjęcie na lic. CC, autor – paukrus)

    http://www.flickr.com/photos/paukrus/6010862240/sizes/z/in/photostream/

  • Fot. 4. Boho ona (zdjęcie na lic. CC, autor – xubangwen)

    http://www.flickr.com/photos/xubangwen/9640761486/sizes/z/in/photostream/

  • Fot. 5. Boho naszyjnik (zdjęcie na lic. CC, autor – Kisspat Feather)

    http://www.flickr.com/photos/kisspatfeather/7072978497/sizes/z/in/photostream/

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2014
  • Podziel się na:
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij